Data publikacji: 16-07-2013

Co Turcja ma najlepszego – targi w Warszawie

Warsaw Build 2013, Windows & Doors, Interiors & Design, CERTIBA – na tych czterech imprezach targowych w Warszawie zaprezentuje się jesienią cała gama wystawców z Turcji.

Ankara może poszczycić się jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Europie. Według danych Banku Światowego w 2010 r. wzrost tureckiego PKB wyniósł 8,2 proc., a rok później 8,5 proc. Po krótkotrwałym wyhamowaniu do 2,5 proc. w zeszłym roku, teraz PKB ponownie pnie się w górę.
25 proc. PKB Turcji generowane jest dzięki eksportowi. I w przeciwieństwie do Polski (my eksportujemy głównie do krajów Unii), przeważającą ilość towarów tureckie firmy wysyłają na Bliski Wschód, do Chin i Indii. Tym samym krąg ich odbiorców nie jest narażony na zawirowania związane z problemami strefy euro. Nie znaczy to oczywiście, że Turcy nie doceniają znaczenia rynku unijnego – sami pretendują przecież do członkostwa w Unii Europejskiej.
 
Stąd obecność tureckich firm na targach: Warsaw Build 2013, Windows & Doors Warsaw 2013, Interiors & Design Warsaw 2013 oraz CERTIBA 2013, które odbędą się w dniach 10-12 września w warszawskim  Centrum EXPO XXI. 
Organizatorem tych imprez jest firma Lentewenc, polska spółka-córka ITE Group, targowego  giganta, który na skalę globalną operuje od ponad 20 lat.

- Nasze targi będą międzynarodowymi w rzeczywistości, nie tylko z nazwy – mówi Anna Rabiej, dyrektor sprzedaży Lentewenc. - To możliwe dzięki współpracy z biurami ITE w innych krajach.

W przypadku Turcji jest to firma EUF wchodząca w skład ITE Group od 1999 r. Jej sztandarowymi produktami są targi: budowalne, technologii budowalnych i maszyn, telekomunikacyjne, paliwowe, meblarskie, żywnościowe i turystyczne. Każda z tych imprez ma wsparcie ministerstwa odpowiadającego za poszczególną branżę.

- Turcja ma wiele do zaoferowania zarówno jeśli chodzi o konsumentów na rynku wewnętrznym jak i na rynkach zewnętrznych. Jest tak ze względu na doskonałe kontakty handlowe naszych przedsiębiorców – mówi Banu Eser z EUF.
Tak jak Polska postrzegana jest jako brama do handlu z Rosją, tak Turcja ze względu na położenie jest bramą pomiędzy Europą a Azją. Liczbę konsumentów, na których ekspozycję ma turecki eksport, szacuje się na miliard.

Turecki minister gospodarki Zafer Caglayan przekonywał niedawno dziennikarzy, że jego kraj to doskonała baza logistyczna, z której w ciągu 5 godz. (tyle ile trwa lot z Nowego Jorku do Seattle) można dotrzeć samolotem do 56 różnych krajów. Tymczasem polscy przedsiębiorcy zdają się nie dostrzegać drzemiącego w Turcji potencjału. Co prawda ministerstwo gospodarki uznało Turcję, obok czterech innych państw spoza UE, za perspektywiczny rynek, ale w 2012 r. wysłaliśmy tam towary o wartości zaledwie 2,4 mld euro. To trzykrotnie mniej niż do małych Czech.

- Nasz rynek jest mocno zurbanizowany. Nie oznacza to oczywiście, że ogranicza się do 17 głównych miast z populacją powyżej miliona mieszkańców - mówi  Banu Eser z EUF. - Jego siłą jest również to, że Turcy są znacznie młodsi niż reszta Europy. Ponad sześćdziesiąt procent ma poniżej 35 lat. To ludzie nastawieni na sukces, z którym nierozerwalnie związana jest konsumpcja.
- Nie można postrzegać Turcji poprzez pryzmat handlu walizkowego lat 80-tych, co nadal często pokutuje jeszcze w Polsce – mówi Anna Rabiej. - O tym, że tureckie produkty to już prawdziwa klasa, polscy przedsiębiorcy będą mogli przekonać się we wrześniu na naszych Targach.

Zobacz również:

Pomoc

Jeżeli nie znalazłes poszukiwanego produktu, firmy, usługi lub wyniki wyszukiwarki nie są dla Ciebie satysfakcjonujące to napisz do nas czego szukasz lub potrzebujesz. Wyślemy twoje zapytanie bezpośrednio do zainteresowanych firm.

Napisz do nas

X

Informujemy że przetwarzamy dane osobowe oraz korzystamy z plików cookies w zakresie opisanym w Polityce Prywatności.